Właśnie rozpocząłem tygodniowe szkolenie, które ma mnie przygotować do pracy w zawodzie inżyniera ds. sprzedaży w pewnej dużej chorzowskiej firmie. Do tej pory nie wierzę, że to ja zostałem wybrany w procesie rekrutacyjnym, bo na pewno nie byłem najlepszym kandydatem. Przykładowo, nie mam żadnego doświadczenia w obsłudze klientów i sprzedaży, a jednak komisja zdecydowała się postawić właśnie na mnie. Jest to dość przyjemne uczucie, jednak jednocześnie mam świadomość jak wielka odpowiedzialność na mnie spoczywa, inżynier ds. sprzedaży Chorzów.

Cieszę się, że nie jestem jedyną osobą biorącą udział w szkoleniu, bo czułbym się bardzo niekomfortowo, gdyby wykładowca zwracał się tylko i wyłącznie do mnie. A tak, jego uwaga i skupienie jest podzielone na dwie osoby – na mnie i mojego nowego kolegę, Mariusza, który podobnie jak ja będzie pracował w charakterze inżyniera sprzedaży. Jak widać nasza firma bardzo szybko się rozwija, skoro zdecydowała się zatrudnić dwóch inżynierów jednocześnie. Szkolenie dotyczące technik sprzedaży, oferty produktowej i obsługi klienta jest nawet ciekawe, jednak po kilku godzinach słuchania monotonnego głosu lektora mam ochotę zamknąć oczy i oddać się w ramiona Morfeusza. Mariusz chyba ma podobne odczucia, jak ja, bo parę razy zdarzyło mu się przysnąć w pozycji siedzącej. Szkolenia są strasznie nudne.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *