Pewnie nie powinienem wypowiadać się zbyt negatywnie o moim kierowniku na forum, jednak nie potrafię już dłużej skrywać negatywnych uczuć, jakie wypełniają moje serce za każdym razem, gdy mam wątpliwą przyjemność spotkać się z tym kretynem, który śmie się tytułować moim bezpośrednim przełożonym. Jako, że pracujemy w jednym dziale, a do tego w jednym pomieszczeniu, pana Olgierda widzę niemal co chwilę i co chwilę jego widok podnosi mi ciśnienie.

Większość pracowników naszego działu, inżynier ds. sprzedaży Kalisz, jakoś umie dogadać się z kierownikiem, a ja jestem jedną z nielicznych (zaledwie dwóch) osób, która z przełożonym ma na pieńku. To chyba wszystko dlatego, że w przeciwieństwie do wszystkich nie jestem człowiekiem z klapkami na oczach, który wykonuje polecenia tylko dlatego, że ktoś je mu zlecił. Ja potrafię myśleć samodzielnie i nie zawsze mam takie samo zdanie jak kierownik, a to prowadzi do kłótni i scysji. Gdybym nie był tak dobry w tym, co robię,  a prezes nie byłby zadowolony z moich wyników sprzedażowych to podejrzewam, że wcześniej lup później zostałbym wyrzucony z pracy. Ze względu na mój talent do sprzedaży kierownik ma jednak związane ręce i musi znosić moją obecność w biurze. Nie powiem, żeby i mi było łatwo przebywać i pracować z nim w jednym pomieszczeniu, jednak zależy mi na tej pracy i na razie sam z niej nie zrezygnuję. Moim marzeniem byłoby, żeby to kierownik sam poszedł po rozum do głowy i zdecydował się zrezygnować z posady. To raczej nigdy nie ulegnie spełnieniu, bo kierownik jest dobrym przyjacielem prezesa, a jak wiadomo to wróży długotrwałą współpracę zawodową.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *